Petycje do Rady miasta podpisało 472 mieszkańców. Dąb rósł spokojnie przy ulicy Młynowej. Jego rozłożysta korona nie tylko zachwycała urodą, ale dawała cenny cień i chłód w letnich miesiącach. To drzewo ma prawdopodobnie 160 - 180 lat, choć może pamiętać nawet czasy powstania listopadowego. Powstanie styczniowe pamięta na pewno. Przetrwało wojny, w tym dwie światowe! Status pomnika przyrody mogą uzyskać pojedyncze drzewa oraz grupy drzew, które mają szczególne wartości naukowe, historyczno-pamiątkowe i krajobrazowe. Takie pomniki są prawnie chronione i pod żadnym pretekstem nie można ich wyciąć! W grudniu 2023 na pniu zawisła zielona tabliczka z godłem.
Chroniony dąb miał jednak pecha. - Przez 200 lat rósł na cmentarzu cholerycznym, na parkingu, ale nie przy działce, którą wykupił deweloper! Interes mieszkańców i przyrody przegrał z interesem. 19 stycznia 2024 roku wojewoda podlaski uchylił postanowienie Rady Miasta, a miasto nie złożyło odwołania. Rzekomo zabrakło konsultacji społecznych. To czym były 472 podpisy pod petycją w sprawie ochrony drzewa? – pyta rozgoryczony Maciej Zahorski (44 l.) z Białegostoku. - Widzimy, że miasto nie troszczy się o mieszkańców i najcenniejsze fragmenty białostockiej przyrody, tylko o dewelopera.
Drzewo już zostało poważnie okaleczone przez pracowników dewelopera. Usunęli część rozłożystej korony. Podobno kolidowała z projektem apartamentowca. - A przecież to nie drzewo kolidowało, tylko architekt cynicznie wbił budynek w stojące tu od "zawsze" drzewo! Nawet jeśli dostanie karę, wiadomo, że nie zrobi to na nim żadnego wrażenia - tłumaczy Zahorski.
Znowu będzie pomnikiem przyrody?
Jest jeszcze szansa na uratowanie drzewa. Można uratować dąb, dokonując cięć korygujących, poprawiających statykę drzewa. - Najważniejsze jest by nie zniszczyć bryły korzeniowej. Będziemy ubiegali się o przywrócenie ochrony drzewu. Mamy nadzieje, że sprawa zakończy się happy endem. Nie mamy nic przeciwko inwestycjom, ale oczekujemy zachowania standardów - dopowiada Zahorski.