Grajek z Suraskiej

i

Autor: Piotr Gierasimczyk Grajek z Suraskiej

„Grajek z Suraskiej”. Rozmowa z białostockim bardem

2018-04-18 11:10

Od ponad dwudziestu lat umila czas grając na akordeonie w okolicach Rynku Kościuszki. Gra najczęściej rosyjskie piosenki, jednak chętnie śpiewa również polskie klasyki. Kim jest Sławomir Wasilewski? Postanowiliśmy z nim porozmawiać.

Sławomir Wasilewski pochodzi ze stolicy Białorusi - Mińska.  Przyznaje, że do gry na ulicach Białegostoku zmusiła go trudna sytuacja w jego rodzinnym kraju.

- Lata 90. były bardzo ciężkie na Białorusi. Nie było pracy a trzeba było za coś żyć. Trzeba było podjąć się każdej pracy, jaka była - wspomina - Jeszcze przed pójściem do wojska, ukończyłem konserwatorium muzyczne. Moja mama powiedziała mi, żebym uczył się grać bo to „drugi chleb”. Straciłem pracę i nie mogłem znaleźć żadnej innej. Pomyślałem, że skoro mam swój „Bajanczik” (akordeon), umiem grać i śpiewać to trzeba byłoby zrobić z tego jakiś pożytek. Jest to moja pasja, gra sprawia mi radość.

Od kilku lat pan Sławomir cieszy się sporą popularnością w Białymstoku. Gra na różnych wydarzeniach publicznych. Ma też swoich fanów, którzy zapraszają go na prywatne imprezy.

- Wiem, że mam nawet swój fanpage na Facebooku. Stworzyli go moi znajomi. W lipcu minie 21 lat, od kiedy gram na tej ulicy. Jestem tutaj lubiany, niektórzy biorą mój numer telefonu i chcą, żebym zagrał im na różnych imprezach. Zdarzało się nie raz, że grałem na czyimś weselu, chrzcinach czy urodzinach.

>>> Nowy żłobek na Wygodzie. Pomieści ok. 200 najmłodszych białostoczan

Pan Sławomir jest łączony przede wszystkim z ulicą Suraską, ale nie jest to jedyne miejsce w którym możemy słuchać jego gry na akordeonie.

- Bywa, że gram jeden dzień w Hajnówce, a następnego dnia w Bielsku Podlaskim, jednak już dawno tam nie byłem. Jeżdżę tam kiedy znajdę czas. Teraz gram przeważnie tutaj, w Białymstoku.

Po tylu latach spędzonych na białostockich ulicach nie sposób było nie zapytać o zmiany, jakie zachodzą zarówno w mieście, jak i w samych ludziach.

- Kiedy zaczynałem tutaj grać, na rynku był park. Było dużo zieleni i bardzo dobrze mi się wtedy grało. Wiele się zmieniło, jednak zmiany są zawsze dobre - mówi pan Sławomir - Na lepsze zmienili się też ludzie.

- Chciałbym aby wszystkim żyło się dobrze, żeby każdy miał pracę, która sprawia przyjemność. Chciałbym też, żeby ludzie byli dobrzy i długo żyli. Żeby byli normalni - kończy muzyk.

Tekst przygotował Piotr Gierasimczyk, absolwent kulturoznawstwa. 

>>> Najbardziej zadłużona Polka to... mieszkanka Podlasia