W niedzielę 16 sierpnia rano w niewielkich Boćkach na terenie powiatu bielskiego rozegrały się wstrząsające wydarzenia. Czteroletni chłopiec znalazł się nagle pod kołami samochodowej przyczepy, którą ciągnęło auto kierowane przez jego ojca.
- Do potrącenia doszło w momencie, kiedy mężczyzna cofał pojazdem. Tłumaczył, że chciał przestawić samochód, do którego doczepiona była przyczepka i nie wie w jaki sposób dziecko znalazło się pod jej kołami. Był przekonany, że jego synek jest w domu - relacjonuje nadkomisarz Agnieszka Dąbrowska z bielskiej policji.
Mały pacjent błyskawicznie trafił pod opiekę lekarzy w pobliskim szpitalu, ponieważ zdiagnozowano u niego bolesne obrażenia kończyny górnej oraz klatki piersiowej. Funkcjonariusze policji od razu podjęli decyzję o zatrzymaniu 47-letniego kierowcy. Mężczyzna usłyszał oficjalny zarzut narażenia potomka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, za co polskie prawo przewiduje karę nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.