- Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał ginekologa na rok więzienia w zawieszeniu i trzyletni zakaz wykonywania zawodu.
- Sprawa dotyczy śmierci nienarodzonego dziecka 23-letniej pacjentki będącej w 41. tygodniu ciąży.
- Według prokuratury lekarz niewystarczająco monitorował dobrostan płodu, wadliwie ocenił zapis KTG i nie zdecydował o natychmiastowym zakończeniu ciąży.
Lekarz ma też zapłacić rodzicom dziecka po 50 tys. zł w formie nawiązki, sąd zobowiązał go również do ich przeproszenia, poprzez wysłanie stosownego pisma do ich pełnomocnika procesowego (byli oskarżycielami posiłkowymi). Obrona chciała uniewinnienia, nie wyklucza apelacji.
Oskarżony 76-letni obecnie lekarz to specjalista z zakresu ginekologii i położnictwa; jest na emeryturze.
Śledczy zarzucili mu, że w marcu 2023 r., pełniąc w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku dyżur jako specjalista, na którym ciążył obowiązek sprawowania opieki nad 23-letnią pacjentką w 41. tygodniu ciąży (po wyznaczonym terminie porodu) oraz nad jej nienarodzonym dzieckiem, nieumyślnie naraził dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Zarzuty obejmowały też nieumyślne spowodowanie jego śmierci.
W ocenie śledczych lekarz nie udzielił pacjentce właściwej pomocy medycznej. Miał niewystarczająco monitorować dobrostan płodu i wadliwie ocenił zapis badania KTG. Zaniechał natychmiastowego rozwiązania ciąży, pomimo istnienia bezwzględnych przesłanek do jej zakończenia, wynikających z zagrożenia życia i zdrowia nienarodzonego dziecka.
Czytaj też: Wizyta u ginekologa za 1000 złotych. Lekarka-influencerka wyjaśniła, z czego wynika ta cena
Prokuratura Regionalna w Białymstoku zarzuciła oskarżonemu, że zaniechał ścisłej obserwacji rodzącej kobiety oraz nie sprawował „wystarczającego ani odpowiedniego nadzoru” nad dobrostanem nienarodzonego dziecka poprzez wadliwe zalecenie odłączenia pacjentki od zapisu KTG i zalecenie monitorowania tętna płodu co dwie godziny jedynie przy użyciu detektora, co w konsekwencji doprowadziło do nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka.
W poniedziałek białostocki sąd rejonowy zamknął przewód sądowy, strony wygłosiły mowy końcowe i został ogłoszony wyrok pierwszej instancji. Orzeczenie jest zgodne niemal w całości z wnioskiem prokuratury, który poparł też pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych.
Uzasadniając wyrok, sędzia Piotr Markowski mówił, że nie ma wątpliwości, iż to oskarżony podczas dyżuru, którego dotyczą zarzuty, był odpowiedzialny za pacjentki na oddziale. Jak mówił, nawet jeśli na tym oddziale były jakieś uchybienia czy niedociągnięcia, to nie zwalnia to oskarżonego z odpowiedzialności wynikającej z tego, iż był lekarzem dyżurującym.
Opinię biegłych — kluczowy dowód w tej sprawie — sąd uznał za pełną i niezawierającą sprzeczności czy wątpliwości. - Odpowiedzialność oskarżonego w świetle materiału dowodowego jest jasna i ewidentna — mówił sędzia Markowski. Odwołując się m.in. do fachowej literatury, powiedział też, że rozwiązaniem w tej sytuacji było cesarskie cięcie.
Czytaj też: 37-letnia Magda zmarła podczas porodu. Prokuratura wkroczyła do szpitala na Inflanckiej
Gdy ten proces się zaczynał ponad rok temu, oskarżony ginekolog mówił przed sądem, że choć jest na emeryturze, wciąż praktykuje. W marcu zapadł jednak wobec niego inny, prawomocny już wyrok w sprawie o błąd w sztuce medycznej podczas porodu, który w tym samym szpitalu miał miejsce w 2021 roku. Dziecko jest trwale niepełnosprawne. Sąd Okręgowy w Białymstoku prawomocnie orzekł w tamtej sprawie m.in. karę więzienia w zawieszeniu i 6-letni zakaz wykonywania zawodu.