Pożar wybuchł w Wigilię Bożego Narodzenia około godziny 23. Małżeństwo przebywało wówczas w Suwałkach u rodziny. Ogień objął strych, przedpokój oraz sypialnię małżeństwa. Choć jeden z pokoi nie został spalony, budynek po akcji gaśniczej jest w złym stanie technicznym i grozi zawaleniem. Dom nadaje się wyłącznie do rozbiórki. - Dziadkowie są w szoku. Aktualnie mieszkają u rodziny i chcą wracać mieszkać w tym co zostało z domu, niestety nie jest to już możliwe. Trudno sobie wyobrazić, co czuje 90-letni człowiek, który w środku mroźnej zimy, traci dach nad głową. Zostali tylko z tym, co mieli na sobie - czytamy w opisie zbiórki, którą założył pan Krzysztof, wnuk poszkodowanego w pożarze małżeństwa. Obecnie pan Kazimierz i pani Marianna mieszkają u córki.
Pan Kazimierz przez lata pomagał innym, dziś sam potrzebuje wsparcia. Sąsiedzi powiedzieli głośno: "Teraz nasza kolej, by mu pomóc" i uruchomili internetową zbiórkę pieniędzy, które zostaną przeznaczone na utylizację zgliszczy i rozbiórkę spalonego domu, zakup i montaż całorocznego kontenera mieszkalnego oraz wyposażenie go w najpotrzebniejsze rzeczy (łóżka, sprzęt, meble). Do tej pory udało się zebrać ponad 140 tys. złotych. - Każda złotówka to dla nas ogromna pomoc. Pomóżmy moim dziadkom odzyskać spokój i wiarę w to, że po tej tragicznej nocy jeszcze zaświeci dla nich słońce. Dziękujemy z całego serca za każde wsparcie. Jesteśmy wdzięczni Bogu, że dziadków nie było w tym czasie w domu - napisał pan Krzysztof.
Cel zbiórki to 150 tys. złotych, które pomoże na postawienie całorocznego domku kontenerowego. Jak powiedział nam sąsiad rodziny, Piotr Rutkowski, to może być jednak za mało. Liczy się każda złotówka. Zbiórkę można wesprzeć poniżej:
To człowiek o złotym sercu. Pan Kazimierz był pierwszy tam, gdzie działa się krzywda. Mimo swojego wieku, zawsze pędził z pomocą, nigdy nie odmawiał wsparcia sąsiadom. Widok słupa ognia nad jego domem w wigilijną noc to obraz, którego nie zapomnę do końca życia. Nie możemy pozwolić, by taki człowiek na koniec swojej drogi został z niczym – mówi Piotr Rutkowski, sąsiad, który angażuje się w pomoc.