Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał czterech obywateli Meksyku na kary od 10 do 11 lat więzienia za produkcję metamfetaminy na ogromną skalę. Do tego doszły wysokie grzywny. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, ale już wiadomo, że zakończyła się jedna z najgłośniejszych narkotykowych spraw ostatnich lat na Podlasiu.
Meksykanie chcieli rozkręcić "biznes" na Podlasiu
Śledczy ustalili, że laboratorium działało w Orli. To właśnie tam jesienią 2024 roku wkroczyli funkcjonariusze CBŚP z Łodzi wspierani przez policjantów z Bielska Podlaskiego. Na miejscu zastali prawdziwą fabrykę narkotyków. W zabezpieczonych pojemnikach znajdowało się około 600 litrów płynnej metamfetaminy. Biegli ocenili, że z tej ilości można było uzyskać nawet 800 kilogramów krystalicznego narkotyku!
Trzech Meksykanów zatrzymano na gorącym uczynku, czwarty próbował uciekać, ale długo wolnością się nie nacieszył. Oskarżeni mają od 42 do 50 lat. Jak ustalono w śledztwie, nie byli przypadkowymi „turystami”. Prokuratura przekonywała, że mogli działać na rzecz jednego z meksykańskich karteli narkotykowych.
Skończyli z surowymi wyrokami
Podczas procesu część oskarżonych próbowała tłumaczyć, że zostali zmuszeni do udziału w procederze przez kartel. Jeden twierdził nawet, że wybrano go dlatego, iż znał się trochę na chemii. Sąd najwyraźniej nie dał się jednak przekonać. Zapadły surowe wyroki, choć i tak niższe niż chciała prokuratura. Śledczy domagali się bowiem kar od 15 do 17 lat więzienia.
Metamfetamina to jeden z najbardziej niebezpiecznych narkotyków świata, a skala produkcji mogła przynieść gigantyczne zyski i jeszcze większe ludzkie tragedie. Tym razem jednak plan rozsypał się szybciej, niż mogli przypuszczać jego autorzy. Zamiast spokojnego życia na końcu świata - będzie wieloletni pobyt w polskim więzieniu.