Pęknięta szyna i wykolejony pociąg. Katastrofa z 1989 roku mogła zabić tysiące ludzi

2026-03-09 8:31

W marcu 1989 roku Białystok znalazł się o krok od ogromnej katastrofy. W nocy z 8 na 9 marca w mieście wykoleił się pociąg towarowy przewożący ogromne ilości chloru. Gdyby doszło do rozszczelnienia cystern, nad miastem mogłaby unieść się trująca chmura gazu. Skutki takiego zdarzenia byłyby tragiczne dla tysięcy mieszkańców.

  • katastrofa wydarzyła się w nocy z 8 na 9 marca 1989 roku w Białymstoku
  • wykoleił się pociąg towarowy przewożący chlor z ZSRR
  • w składzie znajdowało się 12 cystern z ciekłym chlorem po 50 ton każda
  • cztery cysterny wypadły z torów na ul. Poleskiej po pęknięciu szyny
  • zbiorniki nie zostały uszkodzone, dzięki czemu chlor nie wydostał się na zewnątrz
  • ewakuację mieszkańców rozpoczęto dopiero około godziny 11
  • ustawianie wykolejonych cystern trwało ponad 10 godzin

Noc, która mogła zakończyć się tragedią

Do zdarzenia doszło w nocy z 8 na 9 marca 1989 roku. Do Białegostoku wjechał wtedy pociąg towarowy jadący z ZSRR. W jego składzie znajdowało się między innymi 12 cystern z ciekłym chlorem. Każda z nich przewoziła około 50 ton tej substancji. Chlor jest gazem o żółtozielonym zabarwieniu i charakterystycznym duszącym zapachu. Jest około dwa i pół razy cięższy od powietrza i silnie trujący. Działa drażniąco na drogi oddechowe i błony śluzowe, może powodować obrzęk płuc, a przy wysokim stężeniu prowadzić do śmierci.

Pęknięta szyna i wykolejone cysterny

Katastrofa wydarzyła się na ulicy Poleskiej w Białymstoku. Przyczyną był pęknięty fragment szyny. W wyniku tego zdarzenia cztery cysterny z chlorem wypadły z torów i osunęły się na pobocze.

Czytaj też: W pożarze domu zginęli rodzice i dwoje dzieci. Ta tragedia wstrząsnęła Polską

Kluczowe okazało się to, że wagony nie uderzyły w żadną przeszkodę, która mogłaby doprowadzić do rozszczelnienia zbiorników. Gdyby doszło do uszkodzenia cystern, trujący gaz mógłby wydostać się na zewnątrz i zagrozić mieszkańcom miasta.

Mieszkańcy długo nie wiedzieli o zagrożeniu

Przez kilka godzin białostoczanie nie mieli świadomości, że w mieście doszło do groźnej katastrofy. Dopiero około godziny 11 rozpoczęto ewakuację mieszkańców z rejonu zdarzenia. Akcja usuwania skutków wykolejenia była skomplikowana i trwała wiele godzin. Samo ustawianie cystern z powrotem na torach zajęło ponad 10 godzin.

Czytaj też: Nauczycielka zabiła ucznia, bo zostawił ją kochanek. 11-letni Piotruś był jego synem. "Zadźgała go w szkole"

Krzyż w miejscu katastrofy

Dla wielu mieszkańców Białegostoku fakt, że cysterny nie zostały uszkodzone, był niezwykłym szczęściem. Do dziś wiele osób wspomina tamte wydarzenia jako moment, w którym miasto uniknęło tragedii. W miejscu, gdzie doszło do wykolejenia pociągu, stoi krzyż z napisem: „Jezu, ufam Tobie”. Dla wielu białostoczan jest on symbolem ocalenia miasta.

Przenosimy się z Warszawy do Czarnobyla. Mija 35 lat od wybuchu w elektrowni jądrowej

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki