Wypadki z udziałem łosi na Podlasiu
Wchodzą wprost pod koła, kierowcy nie mają żadnych szans! 29 października, tuż przed 18 obok wsi Nowosady, ogromny samiec wybiegł z lasu wprost w jadące BMW. 23-letni kierowca robił co mógł, ale nie zdołał zatrzymać auta. To cud, że nikomu nic się nie stało. Nawet łoś, po kilku chwilach wstał, prychnął i uciekł w zarośla. Niestety, auto wymaga gruntownego remontu.
Dzień wcześniej na trasie z Białowieży do Hajnówki, przy Nieznanym Borze znowu to samo! 55-letni mężczyzna, choć wytężał wzrok, nie zdołał dostrzec łosia szykującego się do skoku. Jego Dacia została zniszczona, zwierzę padło. Na szczęście niewielka prędkość pozwoliła kierowcy ujść z życiem.
Podobną przygodę przeżyła też kierująca Nissanem 45-latka. 20 października jechała drogą w rejonie Trześcianki. Ogromne zwierzę wyskoczyło na drogę i... stanęło tuż przed nienadjeżdżającym pojazdem. W świetle reflektorów błysnęły oczy, kierująca zdążyła zobaczyć para buchająca z nozdrzy i usłyszała jak wielkie zwierzę przetacza się po dachu jej pojazdu. Zwierzę padło, ale prowadząca może mówić o ogromnym szczęściu.
3 dni później te same doświadczenie miał kierowca dostawczego Forda. Życie uratowała mu solidna konstrukcja auta i wysoka kabina. Tego szczęścia zabrakło, niestety 40-letniej pasażerce Volkswagena, która zginęła 2 października koło Suwałk. Tam również zwierzę wtargnęło na jezdnie prosto pod nadjeżdżający samochód.
Dlaczego łosie wychodzą na drogi? Eksperci alarmują
Łosie nie maja w sobie naturalnego lęku. So pewne siebie, silne wielkie i wiedzą, że to raczej ich należy się bać
Cztery wypadki w kilka dni - ten bilans mrozi krew w żyłach. Scenariusz niemal zawsze jest ten sam: mgła, śliska nawierzchnia, zmierzch i nagły błysk oczu w światłach reflektorów. Huk, miażdżona blacha i walka o życie.
Łoś ma specyficzną budowę - długie nogi sprawiają, że podczas zderzenia jego potężny tułów z impetem trafia w najsłabsze konstrukcyjnie miejsce każdego auta, słupki. Tu nie ma stref zgniotu. Kierowcy często nie mają żadnych szans na reakcję, i a chroni ich tylko szyba i dwa kawałki metalu.
Dlaczego łosie masowo wychodzą na jezdnię? Eksperci z Instytutu Biologii Ssaków PAN wyjaśniają: zaczęła się jesienna wędrówka. Łosie opuszczają letnie, podmokłe żerowiska i powoli przenoszą się do lasów iglastych na zimę. Zwierzęta te kompletnie ignorują pędzące samochody, nie boją się huku silników ani świateł i wbiegają na asfalt niespodziewanie. W połączeniu z jesienną szarówką i gorszą widocznością mamy dziś na drogach sytuację ekstremalną.
Policja apeluje o maksymalną ostrożność i natychmiastowe zdjęcie nogi z gazu na trasach otoczonych lasami. W starciu z tak potężnym kolosem ucierpieć może każdy, a dla samych łosi takie spotkanie niemal zawsze oznacza śmierć w cierpieniach. Sytuacja wokół Hajnówki jest dramatyczna - śmierć czai się w zaroślach! Ku przestrodze, pod tekstem zamieszczamy zdjęcia z Podlasia.