Koszmarny wypadek na działce
Pani Marianna znalazła męża na huśtawce. Był blady, potwornie obolały i z trudem łapał powietrze. Choć podała mu tabletkę przeciwbólową, intuicja podpowiadała jej najgorsze. Pobiegła po sąsiadkę, emerytowaną lekarkę, która od razu wezwała pogotowie. Pan Henryk zdołał jeszcze usiąść, ale do karetki już nie doszedł – nogi nagle odmówiły mu posłuszeństwa. Ratownicy musieli znieść go na noszach.
Polecany artykuł:
Głowa trzymała się na mięśniach i skórze
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku zapadła dramatyczna diagnoza. „To cud, że żyje!” – usłyszała zapłakana żona. Głowa 72-latka dosłownie urwała się od kręgosłupa szyjnego, trzymając się jedynie na mięśniach, skórze i nienaruszonym rdzeniu!
– To był najgorszy miesiąc w moim życiu. Mąż leżał w śpiączce, mogłam tylko płakać i się modlić. Ale ufałam Bogu i genialnemu dr. hab. Tomaszowi Łysoniowi, który 15 lat temu poskładał mój kręgosłup – wyznaje pani Marianna.
Białostoccy lekarze dokonali niemożliwego. Podczas dwóch gigantycznych operacji, trwających łącznie ponad 14 godzin, użyli kosmicznej technologii: specjalnego robota i śródoperacyjnego tomografu zakupionego z KPO.
Stał się cud!
I stał się wyczekiwany cud! Pan Henryk się obudził i sam oddycha. Gdy żona karmiła go łyżeczką, żartował w swoim stylu.
– Nie rozśmieszaj mnie, bo połowę rozleję i będziesz spragniony! – a on i tak dowcipkował. Dziś, po 1,5 miesiąca od wypadku, senior z pomocą fizjoterapeutów wstaje, porusza rękoma i sam pije wodę z butelki.
Małżonkowie wiedzą, że doświadczyli prawdziwego cudu i zgodnie przyznają:
– Najpierw rehabilitacja, powrót do własnej łazienki i na balkon, ale potem wracamy do naszych pomidorków!