- Staw rekreacyjny przy ul. Miłosza w Białymstoku objęty zimową przyduchą
- Lód o grubości ponad 30 cm odciął dopływ tlenu do wody
- Pod taflą widać tysiące martwych ryb, część wtopiona w lód
- Latem zbiornik tętni życiem – występują tam m.in. płocie, okonie i szczupaki
- Mieszkańcy zgłosili problem do urzędu miasta
- Pracownicy wycinają przeręble, by napowietrzyć wodę
- Mróz sprawia, że otwory zamarzają w ciągu kilku godzin
- Akcja ratunkowa trwa, część ryb wciąż żyje
Rybi armagedon na rekreacyjnym stawiku przy ul. Miłosza w Białymstoku! To miejsce, gdzie mieszkańcy mogą przyjść posiedzieć nad wodą albo i zarzucić wędkę. Normalnie aż roi się tu od ryb. Latem jedynym zagrożeniem są dzikie ptaki, ale z nimi płocie, okonie i szczupaki radzą sobie doskonale. Zimą przeciwnik jest bezlitosny.
Czytaj też: Max cudem uniknął śmierci w pożarze. To "żaroodporny" pies!
Lód o grubości ponad 30 cm odciął dopływ tlenu. Pod taflą widać tysiące ściętych ciał! Niektóre wtopione w lód. To zimowa przyducha – cichy zabójca. Białostoczanie od kilku dni alarmowali miasto. Reakcja była natychmiastowa. Pracownicy wycinają przeręble, a do nich podpływają żywe rybki. - Jest jeszcze nadzieja! Jednak mróz sprawia, że otwory zamarzają w kilka godzin. Nie możemy pilnować przerębli całą noc. Przy tych mrozach już po kilku godzinach przeręble są znowu zamknięte, ale walczymy! - mówią pracownicy magistratu.
Czytaj też: Ekstremalne mrozy uderzyły w grabarzy! Używają młota pneumatycznego. "Nie możemy kazać rodzinom czekać"