Rybi dramat w Białymstoku. Tysiące martwych ryb pod lodem

2026-02-17 14:44

Zimowa przyducha zdziesiątkowała ryby w rekreacyjnym stawie przy ul. Miłosza w Białymstoku – pod ponad 30-centymetrową taflą lodu zabrakło tlenu, a pod wodą widać tysiące martwych ryb. Miasto wycina przeręble, by ratować te, które jeszcze żyją.

  • Staw rekreacyjny przy ul. Miłosza w Białymstoku objęty zimową przyduchą
  • Lód o grubości ponad 30 cm odciął dopływ tlenu do wody
  • Pod taflą widać tysiące martwych ryb, część wtopiona w lód
  • Latem zbiornik tętni życiem – występują tam m.in. płocie, okonie i szczupaki
  • Mieszkańcy zgłosili problem do urzędu miasta
  • Pracownicy wycinają przeręble, by napowietrzyć wodę
  • Mróz sprawia, że otwory zamarzają w ciągu kilku godzin
  • Akcja ratunkowa trwa, część ryb wciąż żyje

Rybi armagedon na rekreacyjnym stawiku przy ul. Miłosza w Białymstoku! To miejsce, gdzie mieszkańcy mogą przyjść posiedzieć nad wodą albo i zarzucić wędkę. Normalnie aż roi się tu od ryb. Latem jedynym zagrożeniem są dzikie ptaki, ale z nimi płocie, okonie i szczupaki radzą sobie doskonale. Zimą przeciwnik jest bezlitosny.

Czytaj też: Max cudem uniknął śmierci w pożarze. To "żaroodporny" pies!

Lód o grubości ponad 30 cm odciął dopływ tlenu. Pod taflą widać tysiące ściętych ciał! Niektóre wtopione w lód. To zimowa przyducha – cichy zabójca. Białostoczanie od kilku dni alarmowali miasto. Reakcja była natychmiastowa. Pracownicy wycinają przeręble, a do nich podpływają żywe rybki. - Jest jeszcze nadzieja! Jednak mróz sprawia, że otwory zamarzają w kilka godzin. Nie możemy pilnować przerębli całą noc. Przy tych mrozach już po kilku godzinach przeręble są znowu zamknięte, ale walczymy! - mówią pracownicy magistratu.

Czytaj też: Ekstremalne mrozy uderzyły w grabarzy! Używają młota pneumatycznego. "Nie możemy kazać rodzinom czekać"

Tajga się szkoli

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki