Rzucił niemowlęciem o podłogę. Szpital przekazał smutne wieści

Półroczny maluch, który doznał poważnych obrażeń głowy po ataku własnego ojca, wciąż leży w szpitalu. Dramat rozegrał się 10 czerwca w okolicach Augustowa. Z ustaleń śledczych wynika, że 27-latek rzucił dzieckiem o podłogę. Z białostockiego szpitala dotarły właśnie nowe doniesienia na temat stanu chłopca.

Stopy niemowlęcia wystające spod białego, miękkiego kocyka, symbolizujące bezbronność i potrzebę ochrony. Zdjęcie ilustruje poważne obrażenia dziecka po ataku ojca. Więcej o tej tragedii przeczytasz na naszym portalu.
Autor: Marjonhorn/ Pixabay.com Nie wiadomo jeszcze, jaki zarzut może usłyszeć 38-latka, która urodziła w szpitalu w Tomaszowie Lubelskim nietrzeźwe dziecko. To nie wszystko, bo nie jest nawet pewne, czy to ona będzie sprawować opiekę rodzicielską nad dziewczynką, zdj. ilustracyjne

Tragedia pod Augustowem. Ojciec rzucił dzieckiem o podłogę

Sześciomiesięczne niemowlę, którym według prokuratury ojciec rzucił o podłogę w domu pod Augustowem, wciąż leży w szpitalu. Lekarze poinformowali o wybudzeniu chłopca ze śpiączki farmakologicznej, zastrzegając jednocześnie, że jego stan zdrowia pozostaje ciężki.

Dramat rozegrał się 10 czerwca w jednej z wiosek na terenie powiatu augustowskiego w województwie podlaskim. Matka chłopca wezwała służby ratunkowe do ciężko rannego synka. Choć na początku przebieg wydarzeń nie był jasny, funkcjonariusze ustalili, że winę za poważne rany głowy dziecka ponosi jego 27-letni ojciec. Mężczyzna miał cisnąć niemowlakiem o podłogę, do czego ostatecznie sam się przyznał. Badania wykazały, że w momencie ataku ojciec dziecka był trzeźwy.

Sonda
Czy kary za znęcanie się nad dziećmi powinny być wyższe?

Chłopiec wybudzony ze śpiączki. Lekarze oceniają rokowania

Sprawca ataku został zatrzymany, usłyszał zarzuty i trafił do aresztu tymczasowego. W rękach policji znalazła się początkowo również matka, ale śledczy po przesłuchaniu wypuścili ją do domu - to ona wezwała pomoc i ostatecznie nie postawiono jej żadnych zarzutów. Od samego początku walka o życie malucha była dramatyczna, a po skomplikowanej operacji lekarze zdecydowali się na wprowadzenie go w stan śpiączki farmakologicznej. Najnowsze wieści w tej sprawie przekazała w rozmowie z dziennikiem „Fakt" Anita Łukawska, rzeczniczka Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Z jej relacji wynika, że chłopiec opuścił już oddział intensywnej terapii i przebywa w Klinice Chirurgii i Urologii. Co ważne, choć odzyskał przytomność, jego stan jest nadal bardzo ciężki, a rokowania są niepewne. Lekarze podkreślają, że przy tak poważnych urazach głowy trudno przewidzieć, co wydarzy się w najbliższych godzinach i dniach.

Kamilek z Częstochowy w objęciach pluszowego misia. Nikt go już nie skrzywdzi

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki