O godz. 6:01 rano do domu mechanika samochodowego i popularnego youtubera, Krzysztofa Michałowskiego (40 l.) z Białegostoku, znanego jako Profesor Chris, weszli agenci Służby Celno-Skarbowej.
Długa broń, krzyki, ostre komendy. W domu było tylko przerażone małżeństwo, ich dwie córki w wieku 10 i 5 lat i równie przerażony, stary pies.
Obudził nas krzyk i walenie w drzwi: Służba Celno-Skarbowa! Do domu wbiegli zamaskowani funkcjonariusze z długą bronią. Dzieci się rozpłakały, a ja zostałem skuty w kajdanki. Nie wiedziałem, o co chodzi – opowiada Michałowski.
Funkcjonariusze przeszukali cały dom i zabezpieczyli znalezioną gotówkę. Potem pojechali do mojego warsztatu. Tam znowu, zabrali całą znalezioną gotówkę, potrzebną do prowadzenia firmy.
Na wszystko mam faktury, rachunki. Nie ma tu nawet jednej nieudokumentowanej złotówki. O co Państwu chodzi? - próbowałem zrozumieć sytuację. „Dowiesz się w swoim czasie” – usłyszałem odpowiedź. Jedynym jasnym momentem poranka był ludzki gest jednego z funkcjonariuszy. Pozwolił mi pożegnać się z dziećmi i na krótką chwilę zdjął mi kajdanki – wspomina.
Skuty jak gangster, zostałem przewieziony 700 kilometrów do Szczecina. Około godziny pierwszej w nocy, wciąż w kajdankach, stanąłem przed prokuratorem.
Widząc Szczecin domyśliłem się, że chodzi im o akcje promocyjną na moim kanale z losowaniem nagród z 2023 roku. Rok temu, w styczniu 2025 r. otrzymałem pismo ze szczecińskiej Krajowej Administracji Skarbowej. Odpowiedziałem bardzo szczegółowo, wyjaśniłem wszystkie wątpliwości, dołączyłem dokumenty. Zadeklarowałem chęć pełnej współpracy – podkreśla Michałowski. Przez cały rok nikt się ze mną nie kontaktował. Aż nagle przed moimi drzwiami stanął oddział antyterrorystów - dodaje.
Dlaczego po osobę, która zadeklarowała gotowość do wyjaśnienia sprawy wysłano uzbrojoną jednostkę? Nie ukrywałem się, nie unikałem kontaktu. Cała akcja z loterią była jawna i dokładnie udokumentowana – mówi Profesor Chris.
Zadano mi te same pytania, na które odpowiedziałem rok wcześniej. Znowu udzieliłem tych samych, szczerych odpowiedzi, bo przecież innych nie miałem. Czy Ci policjanci nie maja lepszych rzeczy do roboty? Ile kosztowała ta akcja? – relacjonuje Michałowski.
Po przesłuchaniu trafił do celi.
Dwa koce, brak środków higieny. Rano kilka kromek chleba z pasztetem. Nawet herbaty nie zdążyłem wypić, bo już zabrano mnie na kolejne przesłuchanie. Nie pozwolono mi zadzwonić do rodziny i poinformować, co się ze mną dzieje – opowiada.
Potraktowali mnie jak groźnego zbira. Prokurator zasugerowała nawet, że brałem udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Jakiej grupie? Jestem mechanikiem i nagrywam filmy. Co zrobiłem nie tak? – pyta.
Jak wyjaśnia, całą tę loterię skonsultował z prawnikami, a ci zapewnili mężczyznę, że nie narusza przepisów, a zgoda naczelnika Urzędu Skarbowego z Warszawy przesądza kwestię legalności. Youtuber mówi, że nawet nie on tę promocyjną loterię zorganizował - dał tylko trochę przestrzeni na moim kanale w internecie.
Po wielu godzinach przesłuchań został zwolniony.
„Może pan wracać do domu” - usłyszałem. Bez słowa „Przepraszam”. Wyszedłem z prokuratury upokorzony, upodlony, nadal nie rozumiejąc zarzutów, jakie mi postawiono. Prokurator próbowała wyjaśnić mi moja rzekomą winę na przykładzie serków. „W sklepie promocja trwa przez miesiąc, ale normalna cena obowiązuje przez rok. A u Pana serki były w promocji przez miesiąc, i tylko przez ten miesiąc były w sprzedaży.” Wsiadłem w pociąg wyczerpany, z poczuciem, że własne państwo potraktowało mnie jak bandytę, bo nie znam się na serkach – podsumowuje Profesor Chris.
Próbowaliśmy uzyskać komentarz w sprawie od prokuratury w Szczecinie, jednak do chwili publikacji nie uzyskaliśmy odpowiedzi.