11-latek zaatakował 10-letnią koleżankę. "Widziałem, jak uderza toporkiem Nikolę"

2026-09-22 17:15

Było kilka minut do godz. 8. Na korytarzu podstawówki w Ptakach pod Kolnem (woj. podlaskie) panował rozgardiasz. Nagle z łazienki na parterze wyszedł 11-latek z toporkiem w ręku. Podbiegł do idącej w stronę klasy Nikoli (10 l.) i zaczął zadawać ciosy: jeden, drugi, trzeci... - Odwróciłem się, zobaczyłem ten ostatni, czwarty - mówi przejęty Marcel Dobrowolski (13 l.). Wszyscy rzucili się na pomoc Nikoli. Ktoś chwycił chłopca za ręce, wyrwał mu toporek i zapytał: Co robisz?! - dodaje świadek. Nikola trzymała się za głowę, przybiegł wuefista z bandażami i zaczął robić opatrunek. Młody napastnik potulnie poszedł do gabinetu dyrektorki.

  • W podstawówce w Ptakach pod Kolnem 11-letni chłopiec zaatakował toporkiem 10-letnią dziewczynkę Nikolę na korytarzu, tuż przed godziną 8.
  • Nikola odniosła obrażenia głowy i trafiła do szpitala w Białymstoku. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, a jej stan jest stabilny.
  • Atak został przerwany przez ojca jednego z uczniów, a napastnik został zatrzymany; o jego losie zadecyduje sąd rodzinny. Motywy działania chłopca są nieznane.

Dramat w szkole podstawowej w Ptakach. Jak doszło do brutalnego ataku 11-latka z toporkiem?

Nauczyciele i uczniowie  są w szoku. Wczoraj, tuż przed pierwszym dzwonkiem, na szkolnym korytarzu, 11-letni chłopiec niespodziewanie zaatakował toporkiem młodszą o rok dziewczynkę. Przed kolejnymi uderzeniami powstrzymał go pan Mariusz, ojciec jednego z uczniów, który odprowadzał syna na lekcje.

Ranna 10-latka błyskawicznie trafiła do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Ma obrażenia głowy. Jest mocno przestraszona, ale na szczęście, jak zapewniają lekarze, jej życiu nie grozi niebezpieczeństwo. – Wykonano tomografię komputerową głowy pacjentki. Trwa dalsza szczegółowa diagnostyka. Dziewczynka jest przestraszona, ale jej stan jest stabilny. Na pewno pozostanie przez jakiś czas w szpitalu – przekazała Aneta Łukowska, rzeczniczka UDSK w Białymstoku. Dziewczynce w klinice towarzyszą jej bliscy.

Dlaczego to zrobił?

Nie są znane motywy ataku. Napastnik został zatrzymany, o jego losie zadecyduje sąd rodzinny. Bożena Dobrowolska (47 l.), mama Marcela, który widział atak, nie może pojąć skąd ta agresja u 11-latka. - To szok dla nas wszystkich - mówi ocierając łzy.

W środę, 23 września, w szkole w miejscowości Ptaki nie odbędą się zajęcia lekcyjne. Uczniowie spotkają się natomiast z psychologiem. Decyzja ma związek z dramatycznym zdarzeniem, do którego doszło dzień wcześniej. Policja ustala motyw działania nastolatka, a mieszkańcy z niedowierzaniem pytają: "jak mogło do tego dojść"...

- On chodził z moim synem do klasy. Nigdy bym o nim złego słowa nie powiedział. Wielokrotnie się z nim widziałem. Bywał u nas na podwórku - mówi jeden z mieszkańców w rozmowie z Radiem Eska. - Albo rodzice nie dopilnowali, albo wpływ miał tutaj internet, te filmiki w sieci, gry - dodaje drugi.

Jak ustaliło Radio Eska, w środę (22 września) zajęć w szkole, w której doszło do ataku - nie będzie. Uczniowie będą mieli spotkanie z psychologiem.

Sonda
Czy zaznałeś przemocy w szkole?
Została skazana na więzienia za zabójstwo Radka, a chodzi wolna
Pokój Zbrodni
Nastolatkowie robili to z bezdomnym. Czterech chłopców go zmuszało | Pokój ZBRODNI

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki