Dramat rozegrał się w chwili, gdy maluch w towarzystwie dwojga opiekunów wychodził z terenu placu zabaw. Spacerujący z właścicielem czworonóg nagle rzucił się na idącego obok 2,5-latka, raniąc jego twarz i mocno szarpiąc za klatkę piersiową. „W momencie mijania się, pies zaatakował dziecko, które z obrażeniami twarzy trafiło do szpitala. Pies posiadał ważne szczepienia, o incydencie powiadomiony został jednak lekarz weterynarii” – poinformowała w tamtym czasie w rozmowie z dziennikarzami Radia Eska Karolina Wojciekian z łomżyńskiej komendy policji.
Mundurowi dokładnie przeanalizowali okoliczności wypadku. Z ich policyjnych ustaleń wynika, że pies był na smyczy i nosił kaganiec. Ochrona pyska miała jednak niefortunnie zsunąć się w kluczowym momencie, co bez problemu umożliwiło czworonogowi szybki atak na bezbronną ofiarę.
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Łomży opublikowali niedawno najnowszy komunikat w tej sprawie. Obrażenia odniesione przez Tymoteusza spowodowały naruszenie czynności narządów ciała na czas nieprzekraczający siedmiu dni.
Aktualnie toczące się śledztwo obejmuje wątek nieumyślnego narażenia małoletniego na bezpośrednie ryzyko utraty życia lub powstania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Pracujący nad sprawą prokuratorzy sprawdzają bardzo dokładnie, czy opiekun bulteriera bezwzględnie wywiązał się z obowiązku odpowiedniego nadzoru nad zwierzęciem podczas feralnego spaceru.
Służby prowadzą swoje działania na podstawie kilku artykułów Kodeksu karnego dotyczących uszczerbku na zdrowiu. Właściciel agresywnego czworonoga musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi, w tym karą grzywny lub ograniczenia wolności, a w najbardziej skrajnym scenariuszu grozi mu nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.