Pracownicy: „Nie było żadnej informacji odgórnej”
Decyzja o zamknięciu białostockiego oddziału spadła na załogę nagle. Pracownicy twierdzą, że nikt ich wcześniej nie uprzedził.
– Nie dowiedzieliśmy bezpośrednio, nie było żadnej takiej informacji odgórnej.
– Żeby prezes z nami jakoś rozmawiał otwarcie. A to nie nic.
Wielu zatrudnionych jest w dramatycznej sytuacji.
Mamy ludzi, którym brakuje zaledwie po kilka miesięcy, rok do emerytury. Ci ludzie na zwolnieniach grupowych, byliby potraktowani normalnie, jak człowiek – mówią Radiu Eska.
Pracownicy obawiają się, że zostaną bez wynagrodzenia za okres wypowiedzenia, a część z nich nie ma możliwości przeprowadzki na drugi koniec Polski.
Deweloper kupił teren. Miasto: „Też czujemy się oszukani”
Teren pod hutą został sprzedany deweloperowi. Władze miasta zgodziły się na transakcję, bo – jak zapewniał właściciel – produkcja miała zostać przeniesiona na inną ulicę w Białymstoku.
Dziś samorządowcy mówią wprost o poczuciu wprowadzenia w błąd.
Też czujemy się oszukani – mówi radna Agnieszka Zabrocka.
Jak dodaje, możliwości prawne są ograniczone:
Jeżeli chodzi o kroki prawne, jak to jest bardzo trudne ze względu na wielomilionowe odszkodowania, które należałoby zapłacić w momencie zmiany tego planu.
PIP wkracza do akcji
W zakładzie trwa kontrola Państwowej Inspekcji Pracy. Jej wyniki mają być znane wkrótce. Pracownicy liczą, że instytucja pomoże im wyjaśnić sytuację i zabezpieczyć ich prawa.