Oboje rozjechali własne dzieci! Połączyła ich śmierć maluszków. Teraz doszło do kolejnej tragedii

2026-08-20 10:25

Trudno uwierzyć w ogrom tragedii, która połączyła tych dwoje ludzi. Oboje stracili swoje maleńkie dzieci w tragicznych wypadkach, a wspólna trauma miała pomóc im rozpocząć życie od nowa. Los jednak po raz kolejny wystawił ich na straszną próbę. W niedzielę, 16 sierpnia na tym samym podwórku, 47-latek potrącił swoim autem 4-letniego synka. Tym razem tragedia miała na szczęście inny finał – chłopiec przeżył.

Nad rodziną z Bociek (woj. podlaskie) krąży potworne fatum. W niedzielę, 16 sierpnia 2026 roku, 47-letni mężczyzna przeżył powrót najgorszego koszmaru. Podczas prac na posesji wsiadł do potężnego samochodu terenowego z podpiętą przyczepką. Gdy zaczął cofać, rozległ się krzyk. Pod kołami przyczepki znalazł się jego 4-letni syn!

3 lata wcześniej w podobny sposób zginął jego 10-miesięczny synek. Na miejsce natychmiast wezwano ratowników z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a ranny chłopczyk został przetransportowany do szpitala w Białymstoku. 

Chłopiec przyjechał do nas w stanie stabilnym dobrym i nie było konieczności przeprowadzania operacji. W środę, 19 sierpnia został wypisany do domu - przekazała nam prof. dr hab. Ewa Matuszczak z białostockiej placówki.

Na szczęście po dokładnych badaniach okazało się, że obrażenia chłopca nie są aż tak poważne, a jego stan jest stabilny. Prokuratura postawiła ojcu zarzut narażenia dziecka na utratę życia. Mężczyzna przyznał się do winy. Dla bliskich i sąsiadów to potworny cios i powrót koszmaru.

Nad tą rodziną wisi chyba jakaś klątwa. Ogromna tragedia, którą trudno opisać słowami. Sama kiedyś prowadziłam gospodarstwo i wiem, jak łatwo może dojść do dramatu. Bardzo przykra sprawa - powiedziała naszemu dziennikarzowi sąsiadka rodziny. 

Jak ustalił "Super Express", 26 sierpnia 2023 roku, na tym samym podwórku doszło do podobnego wypadku. Wtedy, podczas podobnego manewru ten sam kierowca tym samym terenowym wozem śmiertelnie potrącił swojego 10-miesięcznego synka, który niezauważony wyraczkował z domu. Wtedy za nieumyślne spowodowanie śmierci niemowlęcia sąd skazał go ostatecznie na 2 tys. zł grzywny, uznając, że potworna trauma jest dla niego największą karą.

W tle obecnego dramatu kryje się jednak jeszcze jedna dramatyczna sprawa. Poraniony przez los ojciec po stracie niemowlęcia zaprzyjaźnił się z kobietą, która doskonale rozumiała jego niewyobrażalny ból i poczucie winy. Dlaczego? Ponieważ sama przeżyła identyczne piekło na ziemi!

W lutym 2023 roku spowodowała potworny, śmiertelny wypadek. Prowadząc pod wpływem alkoholu i doprowadziła do katastrofy, w której zginął jej mały synek, Krystianek. 

Matka została za to prawomocnie skazana przez sąd na bezwzględne więzienie. Dwoje poturbowanych przez życie ludzi, którzy przez własną nieuwagę i dramatyczne błędy doprowadzili do śmierci swoich najukochańszych, malutkich dzieci, próbowało znaleźć w sobie nawzajem zrozumienie.

Ich potworny ból stał się spoiwem związku. Dziś mały Krystianek oraz 10-miesięczny synek 47-latka leżą obok siebie na tym samym cmentarzu. Ich rodzice próbowali odbudować życie o najgorszej traumie każdego rodzica, gdy przeszłość znów ich dopadła. Tym razem los okazał się łaskawszy i drugie dziecko przeżyło.

Czy limit nieszczęść nad tymi ludźmi został już wyczerpany?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki