- Prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące domniemanego gwałtu podczas pobytu strażaków w Białymstoku.
- Śledczy uznali, że zgromadzone dowody nie pozwalają na skierowanie aktu oskarżenia do sądu.
- Zarzuty wobec dwóch strażaków postawiono na podstawie zeznań kobiety, która złożyła zawiadomienie.
- Mężczyźni od początku nie przyznawali się do winy i przedstawiali własną wersję wydarzeń.
Z uwagi na charakter sprawy prokuratura nie podaje szczegółów swoich ustaleń. Postanowienie o umorzeniu tego śledztwa nie jest jeszcze prawomocne, przysługuje na nie zażalenie - poinformował PAP w piątek szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ Anatol Pawluczuk.
Postępowanie było prowadzone od połowy września ub. roku. Zarzuty przedstawiono na podstawie zeznań złożonych przez kobietę składającą zawiadomienie i uznaną wówczas za pokrzywdzoną.
Strażacy są z województwa kujawsko-pomorskiego przebywali wtedy w Białymstoku na Mistrzostwach Polski Strażaków w Piłce Nożnej drużyn sześcioosobowych. Od początku nie przyznawali się, złożyli wyjaśnienia i przedstawili swoją wersję wydarzeń. W śledztwie stosowano wobec nich dozór policyjny i poręczenie majątkowe; dodatkowo - po postawieniu im zarzutów - zostali zawieszeni w obowiązkach służbowych przez swoich przełożonych.
Prokuratura przez ponad pół roku weryfikowała dowody w tej sprawie. Ostatecznie oceniła, iż nie dają one podstaw do skierowania do sądu aktu oskarżenia.
Zgodnie z art. 322 par. 1 Kodeksu postępowania karnego, jeżeli postępowanie nie dostarczyło podstaw do wniesienia aktu oskarżenia, umarza się śledztwo, bez konieczności uprzedniego zaznajomienia z materiałami postępowania i jego zamknięcia.