Śmierć po jednym ciosie. Tragiczny finał kłótni w lesie

2026-01-16 12:16

Na trzy lata więzienia skazał Sąd Apelacyjny w Białymstoku 39-letniego mężczyznę, który podczas kłótni raz uderzył w twarz znajomego, który upadł i wtedy doznał śmiertelnych obrażeń głowy. Wyrok jest prawomocny.

Śmierć po jednym ciosie. Tragiczny finał w lesie pod Białymstokiem

i

Autor: KWP Białystok/ Materiały prasowe
  • Sąd Apelacyjny w Białymstoku skazał 39-letniego mężczyznę na 3 lata więzienia
  • Chodzi o nieumyślne spowodowanie śmierci po jednym uderzeniu pięścią w twarz
  • Ofiara upadła i doznała śmiertelnych obrażeń głowy
  • Sąd uznał, że nie doszło do pobicia, lecz do nieumyślnego spowodowania śmierci
  • Skazany ma zapłacić bliskim ofiary ok. 200 tys. zł zadośćuczynienia

Sąd odwoławczy uznał za prawidłową kwalifikację pierwszej instancji, że nie doszło do pobicia skutkującego zgonem, lecz do nieumyślnego spowodowania śmierci. Jedynie uzupełnił tę kwalifikację o spowodowanie obrażeń twarzy po uderzeniu pięścią, ale nie wpłynęło to na wymiar kary. Skazany ma też zapłacić bliskim ofiary łącznie ok. 200 tys. zł zadośćuczynienia.

Oskarżony i ofiara dobrze się znali. We wrześniu 2023 r. razem pojechali do lasu w podbiałostockiej wsi Halickie. Jak wyjaśniał w śledztwie i podczas procesu w pierwszej instancji oskarżony, znajomy miał mu oddać pieniądze w ramach rozliczeń za zakup samochodu. Rzekomo miał je tam zakopane. Gdy do zwrotu pieniędzy nie doszło, zdenerwowany raz uderzył go pięścią w twarz. Kolega upadł, uderzając głową i plecami o twarde podłoże, doznając m.in. stłuczenia głowy, masywnego krwawienia wewnętrznego i obrzęku mózgu, co doprowadziło do zgonu.

Prokuratura zakwalifikowała to jako spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć. Groziło za to od pięciu lat więzienia do dożywocia. Oskarżony przyznał się do zadania ciosu, ale nie do spowodowania tak poważnych obrażeń. - Uderzyłem go raz. On przy mnie nie upadł i nie uderzył głową, jak opisuje to prokuratura. I nie wiem, czy to się wydarzyło później, czy on zemdlał. Ja go uderzyłem raz, gdy odchodziłem, on żył, nie wiem, jak to się stało – powiedział w trakcie procesu przed sądem okręgowym.

Ustalenia, że oskarżony uderzył w twarz pokrzywdzonego i że doszło wówczas do upadku, są jednoznaczne i niebudzące wątpliwości – uznał sąd apelacyjny. – Nie ma innego logicznego wytłumaczenia – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Grzegorz Skrodzki. Przywoływał apelację obrońców, którzy sugerowali, że do upadku bezpośrednio po zadaniu ciosu nie doszło, a co było potem – nie wiadomo. W ocenie sądu nie można jednak przyjąć, że sprawca miał co najmniej zamiar ewentualny spowodowania ciężkich obrażeń.

Czytaj też: Tysiące osób na pogrzebie Adama Fronczyka. 18-latek zginął pod dyskoteką

Nie ma wątpliwości, że oskarżony nie chciał zabić, wydarzyła się tragedia, której przyczyną był jeden cios – powiedział sędzia.

 Sąd odwoławczy przyznał, podobnie jak pierwsza instancja, że kłótnia dotyczyła rozliczenia nie za samochód, lecz za narkotyki.

Pokój Zbrodni - Tragedia w Sanoku

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki