Spis treści
Wzmożona aktywność służb, a mieszkańcy robią porządki
Wioska Bolcie w województwie podlaskim leży na samym krańcu Polski. To tutaj zbiegają się granice trzech państw. Od kilku dni to miejsce jest na ustach całego kraju z powodu potężnych sił wojska i policji, które pilnują naszego bezpieczeństwa. Odwiedziliśmy gospodarstwo pani Czesławy (69 l.) i pana Jana Wilków, których domostwo przylega bezpośrednio do słynnego trójstyku.
– Nie boimy się. Grabimy liście. Szykujemy gospodarstwo do zimy. Nie da się ciągle bać i myśleć o tym, co się może stać – mówi z uśmiechem pani Czesława. Jej mąż, pan Jan, patrzy na sprawę z perspektywy przeżytych lat. – Jesteśmy już w takim wieku, że możliwy atak tzw. zielonych ludzików nie jest najgorszym, co może się przyśnić. Cieszymy się z każdego dnia przeżytego w zdrowiu i zgodzie. Ale to prawda, mamy z tyłu głowy taką myśl, że przeżyliśmy nasze życie w szczęśliwym czasie pokoju. Mamy 11 wnucząt i chcielibyśmy, żeby i one mogły się tym cieszyć – dopowiada wzruszony.
"My tu śpimy spokojnie"
Podobnie do sprawy podchodzą inni mieszkańcy tej maleńkiej, przygranicznej osady. Choć jeszcze dwa dni temu okolica zaroiła się od uzbrojonych po zęby mundurowych, dziś znów panuje tu błogi spokój. Lokalsi z dystansem reagują na obawy przyjezdnych.
– Latem wpada tu sporo turystów, żeby zobaczyć punkt styku granic. Pytają nas, czy nie boimy się tu mieszkać. My? A wy? – śmieją się ludzie. – Czy Putinowi chciałoby się wycelować wartą milion dolarów rakietę w moją stodołę? Co by mu z tego przyszło? Tu nic nie ma, co mógłby chcieć. Już raczej w Warszawie czy innym dużym mieście. My tu śpimy spokojnie – dodają zgodnie. Rok temu Rosjanie zrobili akcje, powiesili falgę z sierpem i młotem z okazji dnia zwyciestwa. Flaga powisiała, połopotała, a po kilku dniach zdjeli. I tyle było całej prowokacji. - śmieją się.
Komandosi dają poczucie bezpieczeństwa
Co ciekawe, obecność elitarnych komandosów z GROM-u mieszkańcy oceniają bardzo pozytywnie. Zamiast lęku, czują się przy nich jeszcze bezpieczniej, a żołnierze dali się poznać z jak najlepszej strony.
– Kilka dni temu pojawili się tu żołnierze. Byli bardzo mili. Powiedzieli mężowi, że zostawił włączone światła w ciągniku. Bardzo pomogli, bo akumulator był już słaby. Poza tym na co dzień wcale ich tak bardzo nie widać – podsumowują mieszkańcy Bolci.
Silna armia i twardy charakter Podlasian to mur nie do przebicia!