Zabił sąsiada przez drzewa! Zapadł wyrok

2026-02-25 6:32

Sąd Apelacyjny w Białymstoku utrzymał wyrok 10 lat więzienia dla 70-letniego mieszkańca Czartajewa, skazanego za zabójstwo 80-letniego sąsiada. Według ustaleń śledczych i sądu, tłem zbrodni był wieloletni konflikt o drzewa rosnące na granicy działek. Obrona przekonywała, że oskarżony działał w obronie koniecznej. Sąd nie znalazł na to dowodów.

Donald Trump eskaluje nap.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Drewniany młotek sędziowski spoczywa na owalnej podstawie, umieszczony po prawej stronie błyszczącego, brązowego stołu o gładkiej powierzchni. Obok młotka leży jego rączka, skierowana w prawą stronę. W tle, rozmyte krzesła z ciemnymi oparciami ustawione są wokół stołu, a za nimi widoczna jest jasna ściana.

10 lat więzienia za zabójstwo sąsiada. Sąd Apelacyjny: nie było mowy o obronie koniecznej

We wtorek Sąd Apelacyjny w Białymstoku prawomocnie zakończył sprawę zabójstwa, do którego doszło w marcu 2023 roku w Czartajewie w województwie podlaskim. 70-letni mężczyzna został skazany na 10 lat więzienia za zabicie swojego 80-letniego sąsiada. Sąd odwoławczy nie miał wątpliwości, że nie było mowy ani o obronie koniecznej, ani o przekroczeniu jej granic. Zwłoki 80-latka znalazł w lesie inny mieszkaniec miejscowości, wracający z prac polowych. Obok ciała leżała piła spalinowa. Początkowo wiele wskazywało na tragiczny wypadek podczas wycinki drzew. Jednak szczegółowa opinia biegłych z zakresu medycyny sądowej wykluczyła taką wersję. Obrażenia nie powstały od piły, lecz w wyniku pobicia – najprawdopodobniej przy użyciu twardego narzędzia, takiego jak kij. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Białymstoku doprowadziło do odtworzenia przebiegu zdarzeń. Ustalono, że 80-latek udał się do lasu, by ściąć drzewo rosnące – jak twierdził – na jego działce. Zauważył to sąsiad, przekonany, że drzewo znajduje się na jego gruncie. Między mężczyznami od lat istniał konflikt. Poszło o drzewa rosnące na miedzy oddzielającej ich nieruchomości. Spór ciągnął się przez dziesięciolecia, co jakiś czas przeradzając się w kłótnie i wzajemne oskarżenia.

W chwili czynu działał on w stanie znacznie ograniczonej poczytalności

Prokuratura postawiła 70-latkowi zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Jednocześnie, po uzyskaniu opinii biegłych psychiatrów i psychologów, uznano, że w chwili czynu działał on w stanie znacznie ograniczonej poczytalności, spowodowanej silnym wzburzeniem. Nie oznaczało to jednak niepoczytalności ani wyłączenia odpowiedzialności karnej. Oskarżony nie przyznał się do winy. W toku procesu przed Sądem Okręgowym utrzymywał, że to on został zaatakowany przez sąsiada piłą spalinową. Twierdził, że w obawie o własne życie chwycił kij i bronił się. Według jego relacji, gdy odchodził z miejsca zdarzenia, 80-latek stał o własnych siłach i nie miał widocznych obrażeń. Sąd pierwszej instancji nie dał wiary tej wersji. Skazał 70-latka na 10 lat więzienia i zasądził 100 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz syna ofiary. Prokuratura wnioskowała o 15 lat pozbawienia wolności, jednak ostatecznie uznała wyrok za słuszny i nie składała apelacji. Odwołanie złożyła wyłącznie obrona, domagając się uniewinnienia w oparciu o tezę o działaniu w warunkach obrony koniecznej.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku nie podzielił tych argumentów. W uzasadnieniu sędzia Janusz Sulima wskazał, że nie ma żadnych dowodów potwierdzających atak piłą, poza wyjaśnieniami samego oskarżonego. Co więcej, dokumentacja fotograficzna z miejsca zdarzenia wykazała, że piła była wyłączona – jej wyłącznik znajdował się w pozycji „0”. To podważało tezę o bezpośrednim zagrożeniu życia. Sędzia zwrócił również uwagę na element czysto życiowy. Gdyby 80-letni mężczyzna rzeczywiście ruszył w stronę sąsiada z uruchomioną piłą, naturalnym odruchem byłaby ucieczka, a nie podjęcie walki przy użyciu kija. Taki przebieg wydarzeń nie znalazł potwierdzenia w materiale dowodowym. Sąd odwoławczy uznał, że ocena dowodów dokonana przez sąd pierwszej instancji była prawidłowa, a kara adekwatna do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu. Nie dopatrzono się też podstaw do nadzwyczajnego złagodzenia kary ani do zmiany kwalifikacji prawnej na zabójstwo popełnione pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami. Spór o kilka drzew, który przez lata tlił się między sąsiadami, zakończył się śmiercią jednego z nich i wieloletnim więzieniem dla drugiego. Wyrok jest prawomocny.

Sonda
Czy znasz i lubisz swoich sąsiadów?
Zaparkował na domu sąsiada

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki