Spis treści
Brutalny atak w Łapach. Kobieta wezwała na pomoc policję
- przerażona ofiara wykonała telefon alarmowy, błagając o ratunek
- w mieszkaniu funkcjonariusze odnaleźli ranną kobietę oraz jej pijanego oprawcę
- w trakcie awantury 44-latek wymierzył potężny cios w głowę swojej ofiary
- skatowana partnerka natychmiast trafiła pod opiekę lekarzy
- w ubraniu napastnika odkryto trzy cudze dokumenty tożsamości
- śledczy zarzucili mężczyźnie usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu
- decyzją sądu najbliższy kwartał spędzi w zamknięciu
- za ten czyn grozi mu nawet dwie dekady za kratami
Przerażona kobieta wybrała numer alarmowy, błagając dyspozytora o pilny ratunek. Przekazała, że padła ofiarą brutalnej napaści ze strony swojego partnera. Oficer dyżurny niezwłocznie wysłał pod wskazany adres patrol z lokalnego komisariatu w Łapach.
Mundurowi weszli do mieszkania. Zatrzymany 44-latek był kompletnie pijany
Gdy stróże prawa zjawili się na miejscu, drzwi otworzył im wyraźnie nietrzeźwy awanturnik. W głębi lokalu mundurowi dostrzegli jego partnerkę, która obficie krwawiła z okolic głowy. - Powiedziała, że doszło między nią a partnerem do awantury, w trakcie której została przez niego uderzona w głowę - informuje oficer prasowy KMP w Białymstoku. Ranną kobietę przetransportowano na szpitalny oddział ratunkowy, natomiast agresor wylądował prosto w policyjnej celi.
Zaskakujące znalezisko przy sprawcy pobicia w Łapach
W trakcie rutynowego przeszukania funkcjonariusze natrafili przy 44-latku na trzy dowody osobiste wystawione na zupełnie inne osoby. Śledczy intensywnie weryfikują teraz, w jaki sposób cudze dokumenty tożsamości znalazły się w posiadaniu agresora i do czego dokładnie miały mu posłużyć.
Zarzuty i surowa kara dla domowego oprawcy z Łap
Prowadzący śledztwo prokurator zdecydował się oskarżyć zatrzymanego o próbę wywołania niezwykle groźnych obrażeń ciała. Sędzia w pełni podzielił stanowisko organów ścigania, wysyłając 44-latka do aresztu tymczasowego na równe trzy miesiące. Przepisy kodeksu karnego są w takich przypadkach bezlitosne – za ten konkretny czyn grozi mu nawet dwadzieścia lat pozbawienia wolności.