Lokal o powierzchni 73 metrów kw. znajduje się w centrum Białegostoku, w komunalnej kamienicy przy ul. Sienkiewicza. Miasto zastosowało preferencyjne warunki wynajmu, tzn. najemca (formalnie umowę podpisano z fundacją Linking Media) zapłaci najniższą możliwą stawkę i podatek VAT, sam zapłaci też za zużycie prądu, wody czy internet. Pomieszczenie wymaga niedużego remontu. Umowa została podpisana na rok z możliwością przedłużenia. -Lokal ma być miejscem, gdzie możliwa będzie kontynuacja pracy białoruskich dziennikarzy różnych redakcji, przerwana w związku z koniecznością wyjazdu przez nich za granicę. - Mam nadzieję, że nasi białoruscy goście, bracia, przyjaciele są zadowoleni z tego - mówił w poniedziałek, na konferencji prasowej przed tym lokalem, zastępca prezydenta Białegostoku Zbigniew Nikitorowicz.
Dziennikarka Maria Sadowska-Komlacz, która w Polsce mieszka od piętnastu lat podkreśliła, że wielu dziennikarzy na Białorusi jest w aresztach lub zakładach karnych, a kolejna grupa żurnalistów nie może pracować w zawodzie i opuściła kraj ojczysty. "Ci dziennikarze wylatują do Gruzji, na Ukrainę, Litwę, Łotwę, wcześniej i teraz również do Polski. Myślę, że Polska, dlatego że ma długą historię wsparcia niezależnych mediów na Białorusi, jest naturalnym miejscem, gdzie oni mogą znaleźć dom i miejsce pracy" - zauważyła Sadowska-Komlacz. Czytaj też: Incydent na granicy z Białorusią. Sprawę bada policja. 13 osób zatrzymanych