Białystok. Strzelił kierowcy z wiatrówki w głowę. Wcześniej zajechał mu drogę

2021-06-16 7:42
Białystok. Strzelił kierowcy z wiatrówki w głowę. Wcześniej zajechał mu drogę
Autor: Policja Podlaska Białystok. Strzelił kierowcy z wiatrówki w głowę. Wcześniej zajechał mu drogę

We wtorek w Białymstoku zapadł wyrok wobec 22-latka, który w czasie awantury na drodze strzelił do innego kierowcy z wiatrówki, raniąc go w głowę. Sąd odwoławczy zaostrzył karę, bo w pierwszej instancji zapadł wyrok w zawieszeniu. Młody człowiek spędzi rok w więzieniu i musi zapłacić 8 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok jest prawomocny.

Do incydentu doszło w sierpniu 2019 roku na osiedlu Wygoda. Młody mężczyzna wyjeżdżając tyłem z parkingu przed sklepem zajechał drogę prawidłowo jadącemu 59-latkowi. Po wymianie zdań kierowca, który miał złamać przepisy drogowe, wyciągnął pistolet-wiatrówkę, oddał strzał, po czym odjechał. Trafił mężczyznę w czoło. Na szczęście wszystko skończyło się na wyjęciu śrutu i dwóch szwach. Nie było potrzeby hospitalizacji. Po kilku godzinach zatrzymano strzelca (obecnie w wieku 22 lat) oraz trzy inne młode osoby, które były z nim wtedy w samochodzie. Po przesłuchaniu w charakterze świadków, zostały zwolnione. Odnaleziona i zabezpieczona została broń, z której miał paść strzał, a której sprawca próbował się pozbyć. Jak opisywała wtedy policja, to wiatrówka o wyglądzie pistoletu.

Jak informuje PAP, prokuratura postawiła młodemu kierowcy zarzut narażenia innego człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i spowodowanie obrażeń (według zapisu Kodeksu karnego, chodzi o naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na czas nie dłuższy niż 7 dni). Dodatkową kwalifikacją prawną było przyjęcie, że występek miał charakter chuligański. Sąd rejonowy skazał oskarżonego na rok więzienia, wykonanie tej kary zawieszając jednak na 4 lata, orzekł też 8 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz kierowcy, który został trafiony śrutem.

Wyrok zaskarżyły obie strony. Obie powoływały się na rażącą niewspółmierność kary. Prokuratura uważała, że wyrok był zbyt łagodny i ponowiła wniosek o karę więzienia bez zawieszenia. Obrona stała na stanowisku, że rażąca niewspółmierność polega na tym, że kara jest zbyt surowa, a sąd nie uwzględnił wielu okoliczności łagodzących, np. tego, że sprawca był młodociany. Chciała warunkowego umorzenia postępowania karnego.

Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał, że w tej sprawie skazany nie zasługuje na warunkowe zawieszenia wykonania kary, a tym bardziej nie ma podstaw do warunkowego umorzenia postępowania. Co do tej drugiej kwestii zwracał uwagę, że 22-latek został na początku ubiegłego roku prawomocnie skazany za udział w pobiciu.

Uzasadniając wyrok sędzia Marzanna Chojnowska przypominała, czym kierował się sąd rejonowy uznając, że można w tej sprawie wykonanie kary zawiesić. Chodziło przede wszystkim o to, że to sprawca młodociany, który przyznał się, przeprosił pokrzywdzonego, a jego działanie było nagłe i nie przemyślane.

Ale zaznaczyła, że inna jest ocena sądu odwoławczego. "Zachowanie karygodne, którego nie da się racjonalnie wytłumaczyć, niezwykle niebezpieczne (...) - te wszystko okoliczności tego czynu nie mogą być równoważne z okolicznościami łagodzącymi" - powiedziała sędzia Chojnowska. Wśród tych łagodzących wymieniła to, że wskazał on miejsce, gdzie porzucił pistolet, przyznał się, wyraził skruchę i przeprosił poszkodowanego.

Ale przypominała, że był to występek o charakterze chuligańskim, a w tym przypadku tylko wyjątkowo można wykonanie kary zawiesić, do tego sprawca uciekł z miejsca przestępstwa nie udzielając rannemu pomocy, a potem broń ukrył. "Nie można mówić, że zachodzą tutaj jakieś specjalne okoliczności, które uzasadniają zastosowanie tego warunkowego zawieszenia kary" - powiedziała sędzia Chojnowska.

Cytowała opinię biegłego dotyczącą obrażeń, który stwierdził, iż było realne zagrożenie życia lub ciężkich obrażeń. "Postrzał tego rodzaju w okolice oczodołu oznaczałby utratę gałki ocznej lub inne ciężkie kalectwo, a w okolicę skroniową (...) - penetrujący uraz czaszkowo-mózgowy" - napisał biegły. Sędzia mówiła, że ranny miał dużo szczęścia, choć do dziś odczuwa skutki psychicznego incydentu - ma stresowe zaburzenia pourazowe i przeszedł depresję.

"Więc to zdarzenie nie może być zakwalifikowane i ocenione jako pewnego rodzaju eksces, nieprzemyślane zachowanie (...) Oskarżony strzelał do człowieka, który miał samochód zaparkowany równolegle, miał otwartą szybę i była to absolutnie nieracjonalna reakcja na zdarzenie drogowe, które najpierw wywołał sam oskarżony" - dodała sędzia Chojnowska. 

Szalony WYŚCIG na trasie S8. Kierowcy wyprzedzili... nawet radiowóz grupy SPEED
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE