Internetowy hejter życzył księdzu śmierci. W sądzie spuścił wzrok i przeprosił

2026-06-22 18:14

Po nieprawomocnym wyroku, który wywołał ogromne emocje w Łomży, ksiądz Radosław Kubeł stał się celem brutalnych ataków w internecie. Jeden z hejterów posunął się nawet do wezwania do przemocy. Sprawa trafiła do sądu, gdzie anonimowy komentator musiał stanąć twarzą w twarz z duchownym. To, co wydarzyło się podczas rozprawy, zaskoczyło wszystkich obecnych.

Ksiądz Radosław Kubeł w okularach i czarnej czapce obok zrzutu ekranu z obraźliwymi komentarzami internautów, którzy życzyli mu śmierci. O sprawie hejtu przeczytasz więcej na naszym portalu.
Autor: Adam Kardasz/Super Express (2)
  • Internauta napisał o księdzu: „Zboczeniec pier...ony. Powiesić go!”
  • Duchowny zgłosił sprawę, a policja szybko ustaliła autora wpisu.
  • Na sali sądowej hejter przyznał, że działał pod wpływem emocji.
  • Mężczyzna publicznie przeprosił i wyraził skruchę.

"Powiesić go!" - krzyczał w internecie. Ksiądz Radosław Kubeł (49 l.) stanął twarzą w twarz z hejterem i zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał. Po nieprawomocnym wyroku, który wstrząsnął Łomżą, na księdza Radosława Kubła wylała się fala nienawiści. W internecie nie brakowało ludzi, którzy bez czekania na prawomocne rozstrzygnięcie wydali własny wyrok. Padały obelgi, wyzwiska i wezwania do przemocy. Jeden z komentarzy szczególnie poruszył duchownego. "Zboczeniec pier... Powiesić go!" – napisał internauta.

To nie była już krytyka. To był internetowy lincz.

Znany kapłan, który od lat prowadził rekolekcje i gromadził wokół siebie wiernych, znalazł się w samym centrum burzy. Parafianie i współpracownicy z Grupy Poszukiwawczej Nadzieja stanęli murem, przekonani, że oskarżenia są niesłuszne. Sam ksiądz od początku zapewnia, że jest niewinny i zapowiada dalszą walkę o oczyszczenie swojego imienia.

Po fali hejtu postanowił jednak nie milczeć. Zgłosił sprawę organom ścigania. Policjanci szybko ustalili autora wpisu. Marisz S. (46 l.) usiadł na ławie oskarżonych. To, co wydarzyło się później, zaskoczyło wszystkich.

Na sali sądowej nie było już anonimowego komentatora ukrytego za ekranem telefonu czy komputera. Był człowiek, który musiał spojrzeć w oczy osobie, której życzył śmierci. – Kiedy mnie zobaczył, spuścił wzrok. Myślę, że zrozumiał, że za szybko wyciągnął szablę – mówi ksiądz Radosław.

Mariusz S. nie próbował się tłumaczyć. Nie szukał wymówek. Przed sądem przyznał, że poniosły go emocje. – Bardzo przepraszam. Nie zastanowiłem się, czy to wszystko jest prawdą. Dziś jest mi po prostu wstyd – powiedział.Na sali zapadła cisza. Ksiądz Radosław wybaczył oskarżonemu.

– Nie żywię do niego urazy. Zobaczyłem w jego oczach skruchę. Chyba zrozumiał swój błąd – mówi kapłan.

Sąd nakazał hejterowi oficjalne przeproszenie duchownego oraz opublikowanie sprostowania na łamach portalu, gdzie doszło do złamania prawa. Po rozprawie mężczyzna jeszcze raz podszedł do księdza i ponownie przeprosił. Wychodząc z sądu, ukłonił się i położył rękę na sercu.

Historia pokazuje, jak łatwo w Internecie dołączyć do tłumu rzucającego kamieniami. Kilka kliknięć, kilka słów i człowiek staje w centrum publicznego linczu. Tym razem jednak nie skończyło się na nienawiści. Był żal, skrucha i przebaczenie.A tego w polskim Internecie wciąż zdarza się zdecydowanie mniej niż hejtu.

Ksiądz w "The Traitors". Udział w programie to najmniejsza z jego kontrowersji | WYWIAD ESKA

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki