Spis treści
"Zostałem skazany za coś, czego nie popełniłem"
– Tu nie chodzi nawet o wysokość kary, ale o to, że zostałem skazany za coś, czego nie popełniłem i nigdy bym nie popełnił – mówi ks. Radek.
O sprawie pisaliśmy już wcześniej, gdy duchowny, po oskarżeniu, został zawieszony w pełnieniu obowiązków. Żeby się utrzymać, podjął pracę kierowcy tira.
– Ponad półtora roku temu zostałem zaatakowany we własnym domu przez dobrze znaną mi osobę. Jak to się stało, że z ofiary stałem się sprawcą? – pyta ksiądz Radosław w opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu.
Słowo przeciw słowu? Duchowny nie zgadza się z wyrokiem
Duchowny podkreśla, że od samego początku walczył o pełne wyjaśnienie sprawy. Współpracował z organami prawa, dostarczał dowody, poddał się nawet badaniu wykrywaczem kłamstw.
– Zostałem przebadany i wynik był jednoznaczny na moją korzyść – zaznacza. – Druga strona nie została przebadana. Nie wiem dlaczego. Przecież ta cała sprawa opiera się na słowie przeciwko słowu.
Egzorcysta uważa, że sąd pominął kluczowe dowody i opinie ekspertów. W swoim oświadczeniu wskazuje m.in. na opinie psychiatrów i toksykologów z Krakowa oraz Lublina, które – według niego – podważają wersję oskarżyciela.
– Naprawdę nie wiem, dlaczego tak się stało – pisze duchowny.
Znajomi nie wierzą w winę księdza Radosława
Wśród osób, które od wielu lat znają księdza, wyrok wywołał ogromne emocje. W komentarzach dominują słowa: „szok”, „niedowierzanie” i „pomylili ofiary ze sprawcą”.
– Znamy go od ponad dwudziestu lat. To po prostu niemożliwe! – mówi jeden z dawnych uczniów księdza, dziś ratownik medyczny i jego bliski współpracownik. – Już prędzej uwierzyłbym, choć i to byłoby absurdem, że „zapomniał się” przy jakiejś kobiecie. Ale i tak nigdy nie zrobiłby czegoś zabronionego. To nie taki człowiek. Chyba nikt nie ukryłby takich skłonności przez tyle lat. – dodaje.
Ksiądz Kubeł zapowiada, że nie zamierza się poddać i będzie walczył o uniewinnienie. Tymczasem sprawa już podzieliła mieszkańców Łomży. Ci, którzy od lat znają księdza, święcie wierzą w niewinność duchownego, inni mówią, że sąd nie wydałby wyroku bez analizy materiału dowodowego.
Będziemy nadal przyglądać się sprawie.
