Tragedia na szkolnym boisku. Rodzice zmarłego 20-latka walczą w sądzie

2026-02-20 19:58

W Białymstoku zakończył się odwoławczy proces 21-latka, który 2,5 roku temu podczas szkolnej sprzeczki w Łapach zadał jeden cios w twarz młodemu chłopakowi. Mężczyzna został nieprawomocnie skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu za nieumyślne spowodowanie śmierci. Rodzice ofiary domagają się surowszej kary i większego zadośćuczynienia.

Śmierć na szkolnym boisku

i

Autor: Pexels.com

W Sądzie Okręgowym w Białymstoku dobiegł końca proces odwoławczy w sprawie, która wstrząsnęła lokalną społecznością. Chodzi o tragiczną śmierć młodego mężczyzny, do której doszło w lipcu 2023 roku na szkolnym boisku w Łapach. Podczas sprzeczki między dwiema grupami młodzieży, niespełna 18-letni wówczas chłopak zadał 20-latkowi jeden cios w twarz. Niestety, uderzenie okazało się śmiertelne - poszkodowany zmarł w szpitalu.

Sprawca, dziś 21-letni, został nieprawomocnie skazany przez Sąd Rejonowy w Białymstoku na karę 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Sąd zasądził również po 25 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców zmarłego. W uzasadnieniu podkreślono, że sprawca jest osobą młodocianą i nie miał zamiaru zabójstwa, dlatego czyn zakwalifikowano jako nieumyślne spowodowanie śmierci.

Rodzice walczą o sprawiedliwość. "Kara jest zbyt łagodna"

Z takim wyrokiem nie zgodzili się rodzice zmarłego 20-latka, którzy złożyli apelację. Ich pełnomocniczka domaga się kary bezwzględnego więzienia oraz podwyższenia zadośćuczynienia do 50 tys. zł dla każdego z rodziców. Argumentuje, że kara jest rażąco niska, a sąd pierwszej instancji nie wziął pod uwagę wszystkich obciążających okoliczności, jak choćby fakt, że oskarżony trenował boks i powinien był przewidzieć skutki swojego ciosu.

W mowie końcowej mec. Agnieszka Daniszewska-Zujko podkreślała ból rodziny.

- Niezależnie od wieku, to zawsze będzie strata dziecka, rozstrzygnięcie sądu rejonowego w sposób nazbyt łagodny traktuje sprawcę zdarzenia 

- mówiła.

Obrona odpiera zarzuty. "Pokrzywdzony sprowokował sytuację"

Zupełnie inne stanowisko prezentuje obrona, która wnosi o utrzymanie wyroku w mocy. Obrońca oskarżonego, mec. Medard Deptuła, przekonywał, że na ocenę czynu wpływa nie tylko tragiczny skutek, ale również zachowanie wszystkich uczestników zdarzenia. Jego zdaniem zmarły 20-latek nie był przypadkową ofiarą.

- Zachowanie oskarżonego było jakimś skutkiem tego, co się działo - bardzo dynamicznie - na tym boisku. Pokrzywdzony nie pojawił się tam przypadkowo, żeby pograć w piłkę z resztą młodzieży, która tam była. Pokrzywdzony troszeczkę sprowokował całą tę sytuację i aktywnie uczestniczył w tej zaczepce 

- mówił obrońca.

Jaki będzie ostateczny wyrok?

Oskarżony od początku przyznawał się do zadania jednego ciosu, tłumacząc, że działał w obronie kolegi. Opinia biegłych z zakresu medycyny sądowej wykazała, że śmiertelny uraz głowy, krwawienie i obrzęk mózgu były skutkiem uderzenia, a nie upadku na trawę. Prokuratura, która ostatecznie oskarżyła 21-latka o nieumyślne spowodowanie śmierci, nie złożyła apelacji od pierwszego wyroku. Ostateczną decyzję w tej sprawie Sąd Okręgowy w Białymstoku ogłosi na początku marca.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki