- Prokuratura wszczęła śledztwo po strzelaninie na osiedlu Dojlidy Górne.
- Postępowanie dotyczy usiłowania zabójstwa 46-latki i jej 2-letniego dziecka.
- Śledczy badają również, czy ktoś nakłaniał 47-latka do targnięcia się na własne życie lub mu w tym pomagał.
- Dariusz P. miał zakaz zbliżania się do kobiety i dziecka.
- Mężczyzna nie stawił się na zaplanowane badanie psychiatryczne.
Strzały w domu na Dojlidach Górnych
Do dramatycznych wydarzeń doszło 30 września przed południem. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, 47-letni Dariusz P. wtargnął do domu swojej byłej partnerki i oddał strzały z broni czarnoprochowej. Ranni zostali 46-letnia kobieta oraz 2-letni chłopiec.
Mimo odniesionych obrażeń kobieta zdołała wezwać pomoc. Matka i dziecko zostali przewiezieni do szpitali. Oboje wymagali leczenia, a ich stan po przeprowadzonych zabiegach określano jako stabilny.
Po ataku 47-latek uciekł w kierunku pobliskiego lasu. Policja rozpoczęła szeroko zakrojone poszukiwania. Po kilku godzinach funkcjonariusze odnaleźli ciało mężczyzny.
Prokuratura prowadzi śledztwo w dwóch kierunkach
Jak informuje Radio Eska, postępowanie wszczęte przez Prokuraturę Rejonową Białystok-Południe obejmuje zarówno okoliczności postrzelenia kobiety i dziecka, jak i śmierć 47-latka. Drugi z tych wątków prowadzony jest pod kątem ewentualnego nakłaniania lub udzielenia pomocy w targnięciu się na własne życie.
– Jednocześnie wdrożone zostało śledztwo dotyczące wyjaśnienia okoliczności śmierci tego mężczyzny. Prowadzone ono jest w kierunku artykułu zakładającego odpowiedzialność za pomocnictwo lub ułatwianie targnięcia się na własne życie – powiedział Radiu Eska Marek Winnicki, szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe.
Miał zakaz zbliżania się do kobiety i dziecka
Na początku września Dariusz P. usłyszał zarzuty dotyczące fizycznego i psychicznego znęcania się nad byłą partnerką. Zastosowano wobec niego zakaz zbliżania się do kobiety i dziecka.
Jak przekazał prokurator Marek Winnicki, planowane było również przeprowadzenie badania psychiatrycznego 47-latka. Mężczyzna nie stawił się jednak na wyznaczone badanie.
Śledczy ustalają teraz dokładny przebieg tragedii oraz wszystkie okoliczności poprzedzające śmierć mężczyzny. Ranna kobieta i jej dziecko nadal przebywają w szpitalu.