Incydent mógł zakończyć się niewyobrażalną tragedią, gdy 9 sierpnia mała dziewczynka wypadła z balkonu usytuowanego na piątym piętrze. Życie czterolatki uratowała niesamowita przytomność umysłu okolicznych mieszkańców, którzy błyskawicznie złapali za koc i skutecznie złagodzili potężne uderzenie o ziemię. W tym samym czasie kompletnie pijana matka dziecka spała w swoim pokoju.
Śledczy zdecydowali o pociągnięciu 27-latki do odpowiedzialności i zarzucili jej narażenie własnej córki na bezpośrednie ryzyko utraty życia oraz ryzyko spowodowania poważnych obrażeń ciała.
„Nie przyznała się do popełnienia zarzuconego jej czynu. Odmówiła składania wyjaśnień, nie podała żadnego uzasadnienia. Kobieta przebywa na wolności. W dniu dzisiejszym prokurator zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji” – poinformowała w rozmowie z Radiem Eska Joanna Czaplicka, pełniąca funkcję zastępcy Prokuratora Rejonowego w Łomży.
Polecany artykuł:
Odpowiednie kroki prawne podjął w międzyczasie sąd rodzinny, który zainterweniował w sprawie dalszych losów poszkodowanej czterolatki. Na mocy wydanego orzeczenia uratowana przez sąsiadów dziewczynka została formalnie przekazana do pieczy zastępczej, a samej 27-latce grozi teraz wyrok do pięciu lat pozbawienia wolności.
Czytaj też: 4-latka spadła z piątego piętra. Uratowali ją w ostatniej sekundzie. "Rozłożyliśmy koc, spojrzałem w górę"