Proces rodziców oskarżonych o znęcanie się nad dzieckiem. Nowe ustalenia biegłych

2026-01-27 9:07

Wróciła sprawa rodziców dziewczynki oskarżonych o znęcanie się nad nią. Białostocki sąd przesłuchał w drodze telekonferencji zespół biegłych lekarzy, którzy przygotowali specjalistyczną opinię o tym, jak mogło dojść do obrażeń u dziecka.

Proces rodziców oskarżonych o znęcanie się nad dzieckiem. Nowe ustalenia biegłych

i

Autor: Wygenerowane przez AI
  • Sprawa dotyczy rodziców oskarżonych o znęcanie się nad czteromiesięcznym dzieckiem
  • Proces toczy się przed Sądem Rejonowym w Białymstoku
  • Po ponad roku sąd przesłuchał biegłych lekarzy w drodze telekonferencji
  • Opinię przygotowali specjaliści z Łodzi
  • Według biegłych obrażenia dziecka nie miały charakteru przypadkowego
  • Eksperci uznali za mało prawdopodobną wersję zdarzeń przedstawioną przez ojca
  • Wykluczono, by obrażenia mogły powstać podczas porodu
  • Dziewczynka miała m.in. złamania kości potylicznej i liczne siniaki
  • Oskarżeni mają 38 i 39 lat i nie przyznają się do winy

Sąd Rejonowy w Białymstoku o konieczności powołania takich biegłych zdecydował w październiku 2024 r. Wnioskowali o to obrońcy. Sąd zwrócił się wtedy w tej sprawie do Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, ośrodka zajmującego się najpoważniejszymi i najtrudniejszymi sprawami. Instytut odpowiedział, że w tym czasie nie ma możliwości sporządzenia takiej opinii.

Ostatecznie udało się znaleźć inny ośrodek. Opinię przygotowali specjaliści z Łodzi. W poniedziałek sąd przesłuchał ich w drodze telekonferencji. Biegli odpowiadali też na pytania stron.

W kwietniu 2023 r. policja przyjęła zawiadomienie o tym, że córka oskarżonych, wówczas czteromiesięczna, z obrażeniami, m.in. głowy, została przewieziona do szpitala. Karetkę pogotowia wezwała do domu matka dziecka, a policję zawiadomiło Centrum Powiadamiania Ratunkowego.

Śledztwo w tej sprawie nadzorowała Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ, która obojgu małżonkom postawiła zarzuty znęcania się fizycznego nad osobą nieporadną ze względu na wiek, tzn. nad czteromiesięcznym wówczas dzieckiem, polegającego m.in. na zadawaniu uderzeń po całym ciele, wskutek czego dziewczynka miała liczne obrażenia, w tym złamania kości potylicznej i siniaki.

Według śledczych znęcanie się trwało od narodzin dziecka do zatrzymania rodziców w kwietniu 2023 r.

Oskarżeni mają 38 i 39 lat. Nie przyznają się do zarzutów. Ojciec dziecka w śledztwie zmieniał swoje wyjaśnienia. Początkowo mówił, że był sam w domu, gdy z córką zaczęło być gorzej i zaczęła płakać. - Przelewała mi się przez ręce. W tym momencie do domu weszła żona, powiedziałem, żeby wszystko rzucała, bo coś nie tak jest z malutką - mówił w śledztwie. Kobieta wezwała pogotowie.

Potem zmienił tę wersję. Mówił, że odkurzał, gdy dziecko zaczęło płakać, więc wziął je na ręce. Wówczas miał zaczepić się o rurę od odkurzacza i stracić równowagę. Jak wyjaśniał, w ten sposób, z dzieckiem na ręku, upadł na szafę w przedpokoju, a córka uderzyła w nią głową.

Biegli powołani przez sąd ocenili, że obrażenia nie były przypadkowe, ale uznali jednocześnie, że jest bardzo mało prawdopodobne, by mogły powstać w sposób opisany przez ojca dziewczynki, a niektóre z tych obrażeń przy przyjęciu takiej wersji zdarzeń uznali za niewytłumaczalne.

W ich ocenie nie są to też obrażenia, które mogłyby powstać w czasie porodu, np. poprzez użycie wobec noworodka zbyt dużej siły przez lekarzy przy cesarskim cięciu. Jak mówili, trudno przewidzieć, jakie konsekwencje zdrowotne, w tym neurologiczne, będą miały te obrażenia dla procesu rozwoju dziecka. – Konsekwencje mogą być bardzo różne. Od niewielkich do bardzo poważnych – mówili.

Proces będzie kontynuowany w połowie lutego. Do tego czasu obrońcy chcą zapoznać się z protokołami zeznań złożonych przez biegłych na rozprawie, nie wykluczają swoich kolejnych wniosków dowodowych.

Sąd przesłuchał dotąd w tym procesie m.in. położną środowiskową, która odwiedzała tę rodzinę w pierwszych tygodniach od narodzin dziecka, lekarkę z kliniki neurologii szpitala dziecięcego w Białymstoku oraz lekarkę, która w ramach podstawowej opieki zdrowotnej zajmowała się tą rodziną. Wszyscy ci świadkowie mówili, że nie widzieli żadnych niepokojących objawów czy oznak przemocy.

Świadkiem w sprawie był też lekarz, który oceniał zdjęcia RTG rąk dziewczynki zrobione w odstępie dziesięciu dni w kwietniu 2023 r. Mówił, że z tych zdjęć wynika, że dziecko miało jakiś uraz obu rąk, ale jaki to był dokładnie uraz i kiedy do niego doszło, nie był w stanie powiedzieć.

Prokuratura i obrońcy chcieli przesłuchania na rozprawie lekarza ze szpitala, bo na jego polecenie zawiadomiona została policja. Ciężko chory świadek nie mógł jednak brać udziału w procesie i nie stawiał się na kolejne rozprawy. W lipcu 2024 roku zmarł.

Bardzo ciężkie warunki na drogach. Kierowca walczy o życie wbił się w drzewo

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki