Nocny pościg za pijanym kierowcą w Białymstoku
- Akcja mundurowych zaczęła się na białostockiej ulicy Antoniukowskiej.
- Zatrzymany mężczyzna miał w organizmie ponad promil alkoholu.
- Wyszło na jaw, że 30-latek ma dożywotni zakaz wsiadania za kółko.
- Jazda zakończyła się w miejscowości Fasty potężnym uderzeniem w drzewo i betonowy słup.
Wszystko zaczęło się w nocy na ulicy Antoniukowskiej, gdzie funkcjonariusze z patrolu dostrzegli niepewnie poruszającego się peugeota. Samochód zjeżdżał na sąsiedni pas ruchu, co natychmiast zaalarmowało mundurowych. Gdy policjanci dali sygnał do zatrzymania, kierujący zlekceważył polecenie i gwałtownie przyspieszył. Szaleńcza jazda trwała aż do miejscowości Fasty. Tam uciekinier nie zapanował nad maszyną i z impetem wbił się w słup oraz przydrożne drzewo.
Czytaj też: Włamywacz z Białegostoku zatrzymany. Usłyszał 25 zarzutów
Rozbicie pojazdu nie ostudziło zapału mężczyzny, który natychmiast opuścił wrak i rzucił się do pieszej ucieczki. Stróże prawa błyskawicznie obezwładnili zbiega. Okazało się, że za kierownicą peugeota siedział 30-latek pochodzący z województwa warmińsko-mazurskiego. Badanie stanu trzeźwości potwierdziło przypuszczenia mundurowych - urządzenie wskazało ponad promil alkoholu. Co więcej, weryfikacja w policyjnych bazach danych ujawniła, że zatrzymany ma dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Sam zainteresowany przyznał wprost, że to właśnie obawa przed konsekwencjami tego faktu skłoniła go do ignorowania sygnałów świetlnych i dźwiękowych.
Podczas przeszukania mundurowi natrafili na foliową torebkę wypełnioną białymi kryształkami, a także zabezpieczyli telefon komórkowy. Szybko wyszło na jaw, że aparat pochodzi z kradzieży. Podejrzaną substancję przesłano do badań laboratoryjnych, które zadecydują o ewentualnym poszerzeniu listy zarzutów o posiadanie narkotyków.
Czytaj też: Rowerzysta nie żyje. Tragiczny wypadek pod Augustowem
Mężczyzna odpowie za zignorowanie wezwania do kontroli, złamanie sądowego zakazu oraz jazdę po pijanemu w warunkach recydywy. Do tego dochodzi oskarżenie o paserstwo. Grozi mu odsiadka do 5 lat, jednak ze względu na wcześniejszą karalność, sąd może podwyższyć ten wyrok nawet o połowę.